Mieliśmy 17 lat. My tzn. Marcin Kazubski (mój przyjaciel z klasy) i ja. To był pierwszy samodzielny wyjazd za granicę, pierwszy kontakt z Alpami. Najpierw musieliśmy przez miesiąc kopać rowy i dźwigać cegły w Niemczech. Za pierwsze pieniądze kupiliśmy raki, czekany, puchowe śpiwory, linę. Na transport już nie wystarczyło. Ale w końcu jest autostop! Założyliśmy, że od samego dołu idziemy piechotą. No i po trzech dniach walki, bólu i rozpaczy, przy sprzyjającym wietrze i opiece wszystkich bogów świata stanęliśmy na szczycie najwyższej góry w Europie. Pomyśleliśmy wtedy "od teraz wszystko będzie się udawać..." No i tak się stało. Od tego momentu co roku choć miesiąc spędzałem za granicą.
Zdjęcia tutaj zawarte to relacja z pięciu dni spędzonych w masywie Mont Blanc, zdobytego przez nas od strony francuskiej przez Dome du Goutier.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |